Witajcie. Dzisiaj temat, który wydaje mi się warty uwagi. Temat także ‘na czasie’ ponieważ dotyczy aktualnego czasu teraźniejszego. Mianowicie:

 

STADION NARODOWY

 

Największy absurd ostatnich czasów. Otwarcie przekładane 3 razy. Za trzecim został już wreszcie otwarty i po tym czasie – znów został zamknięty. Huczne otwarcie na którym były koncerty m.in Comy, Zakopower i wielu innych zdały się na nic. Tydzień po otwarciu miał się odbyć na stadionie mecz o superpuchar Polski pomiędzy Legią Warszawa i Wisłą Kraków. Nie odbył się. Oficjalny powód jest podobno jeden: Kiepska organizacja łączności ochrony z policją. Właśnie dlatego oficjalnie mecz się nie odbył. Jednakowoż poźniej eksperci od spraw ‘stadionowych’ wykryli więcej usterek. Twierdzą, że łączność była a ta cała teoria była tylko podsyłana mediom, aby zakryć prawdziwe błędy którymi były (i są nadal) : za niska bramka, linia bramkowa/ rzutu rożnego jest krzywa, a nie prosta, oraz wile innych usterek typu w tym miejscu szerokość ma X a w tym X+3cm.  Nie zapominajmy o dachu, który jest jak przystało na nowoczesny stadion rozkładany i zwijany w ramach potrzeby. Ale uwaga. Potrzebą nie może być padający śnieg. Wtedy dach się nie zamknie. Coś jeszcze? Wolę nie wiedzieć…

A teraz niby ciąg dalszy, ale nie koniecznie. Minister sportu Joanna Mucha, oprócz tego, że jest na stanowisku ministra sportu, to z tym sportem nic wspólnego tak naprawdę chyba nie ma. Dlaczego? Powodów jest kilka. M.in nawiązując do powyżej opisanej sytuacji z odwołaniem meczu o superpuchar Polski, szanowna pani minister przyznała, że nie wie dlaczego akurat te dwa zespoły mają ze soba rywalizować. Wpadka na całego. Po pewnym czasie podczas wywiadu dla radia dziennikarz zapytał minister o problemu trzecioligowego hokeja. Mucha odpowiedziała, że problemy te są już opracowywane w resorcie. Wszystko fajnie tylko rada dla pani minister- trzecia liga hokeja nie istnieje! Zaskoczona pani minister nie dawała wiary, że dała się nabrać na kolejną wpadkę. Okazało się jednak po głębszym sprawdzeniu, że po długiej kilkudziesięcioletniej przerwie liga wróciła do rozgrywek. Jednak poziom jej jest troszkę wyższy niż klasa podwórkowa. Pani minister chcąc czy nie chcąc wybrnęła z zakłopotania.

 

Podsumowanie od siebie? Tym razem nie będzie. Mam nadzieję, że po dość przejrzyście napisanym artykule każdy zrozumie, dlaczego na ministrów powinno się powoływać ludzi, którzy o tym na kogo awansują trochę wiedzą.

Pozdrawiam, grota

Tagged with:
 

Ok, macie rację. Możecie to nazwać wywodami, które najzwyczajniej w swiecie próbuje przerzucić gdzieś indziej. Dokładniej do internetu. Nowy artykuł miał byc za kilka dni. I bedzie. A tym się nie przejmujcie. Wcale… O co mi chodzi? O tym za chwilę.
Pisze ten artykuł na ciepło, więc jesli wyczuwa sie z niego emocje – to chyba
dobrze… Jak już wspomniałem ten artykuł będzie inny. Inny niż wszystkie inne, które znajdziecie na stronie. Najczesciej poruszam tu tematy absurdów i smiesznych zjawisk. Tym razem można się w tym absurdu doszukać, ale nie koniecznie. Jesli spodziewasz się ciekawego artykułu, badź kolejnej afery która nacieszysz swój umysł, to niestety zawiedziesz się, poniewaz ta notka (bo cięzko nazwac to artykułem) ma wg. mnie przesłanie. Przesłanie do ludzi…
Ciężko mi zrozumieć dlaczego tak czesto dzieje się tak, ze ludzie sa oceniani po pozorach. Po wyglądzie, zachowaniu w danej sytuacji czy też zainteresowaniach. Każdy z nas jest inny i ma prawo do własnego zdania. Co za tym idzie może uważać co jest dla niego stosowne lub tez nie. Taka decyzja zależy tylko od niego. Takich ludzi jest coraz mniej. Szkoda. Ciezko znaleść osobe, która nie podlega wpływom i decyduje co ma robić- sama. Pod wpływem emocji, zainteresować czy tez podobieństw do czegoś bądź kogoś. Ale wyraża swoje zdanie, nie patrząc na otoczenie. Potrafi powiedzieć, że jest inny niż wszyscy inni. Że interesuje się rzeczami X oraz zachowuje się Y, nawet jeśli otoczenie tego nie akceptuje. Do czego zmierzam? A no do tego, że inni ludzie mają wpływ na to, że akurat ta osoba lubi X i zachowuje się Y. Dlaczego tak jest? Tego nie jestem w stanie do konca zrozumieć. Jest to wg. mnie pewnego rodzaju presja. Presja, którą wywiera na siebie społeczeństwo nawzajem. Jesli lubisz Y a nie lubisz Z, to jest to twoja sprawa nie sądzisz? Czemu też inni, którzy lubia Z a nie przepadaja za Y cię odrzucają i ponizaja? Nie ma dwóch takich samych ludzi na świecie, którzy zgadzali by się ze sobą w kazdej kwestii. Dlaczego dzieje się tak, że nie chcemy zrozumieć danej osoby. Ona Lubi Y i jest ok. Ja tego nie znosze, a le to ja. Ja moge lubić W a druga osoba nie. I przez taką sytuację te dwie osoby mają ze sobą ograniczać kontakty? Zamiast doszukiwac się dobra wspólnego, wyłapujemy tylko różnice między ludźmi. Różnice, które są powodem do pogardy, wyśmiewania i pograżania innych. Dlaczego jest tak, że nie potrafimy dostrzec tego co jest w nas? Swoich własnych różnic?
Moje wywody nie płyną z palca wyssane. Piszac to nie mam na myśli żadnych konkretnych zachowań czy też zainteresowań, więc użyłem L I T E R. Mam nadzieję, że kazdy zrozumiał co miałem do przekazania. Staram się przemówić do tych, którzy nie mogą się pogodzić, że ktos inny robi coś, badź jest czymś. Chce aby ta osoba wiedziała, że ktos inny też ja może ocenić tylko po danej kategorii z jej życia. Jesli ludzie się między sobą różnią to jest to doskonała okazja do tego, aby dyskutowac o tym co te osoby różni i dlaczego tak jest. Wytłumaczyć dlaczego 1 lubi X a 2 tego  nie znosi. Jest to powód do dyskusji, a nie do uprzedniego wyzywania bo 1 lubi X, a to przeciez jest beznadziejne, więc i ta osoba tez taka jest. Gdzie jest tu cel? Nie wiem. Nie widzę go. Przelatują mi teraz przez głowe różne sytuacje, które mogą właśnie tak jak powyżej opisałem poróżnić jakies osoby.

Są to m.in. wyznania religijne, zainteresowania danym zespołem muzycznym, czy filmem. Praca czy też problem bezrobocia i wiele innych.
Jeśli druga osoba ma odmienne zdanie od twojego – dyskutuj z nią, a nie gardź tą osobą, bo pamiętaj- od Ciebie też ktoś ma inne zdanie i zawsze rola może się odwrócić.

 

Chciałbym na koniec podziękowac tym, którzy dotrwali do końca i nie zasneli. Moze to się wydać dziwne i takie zapewne jest, że autor- osoba rozrywkowa gada takie rzeczy i pisze swoje wywody nie wiadomo po co. To nie ‘może’ jest dziwne tylko na pewno jest. Ale czułem, że chce się podzielić tą wiadomościa i moją opinią ze światem. Więc jeśli przeczytałes te moje ‘wypociny’ to ogromne ci za to DZIEKUJĘ. Bo to dla Was – czytelników jest ta strona.
I jeśli ta notka nie spełniła Twoich oczekiwań i drogi czytelniku, najzwyczajniej się zawiodłeś – spoko. Masz prawo tak mysleć i to jest Twoje zdanie. A zdanie każdego powinno miec znaczenie.

3majcie się i pozdrawiam!
Piotr ‘grota’ Grotkowski
(www.grotkowski.cba.pl)

Tagged with:
 

Witam. Zastanawiałem się ponad dwa dni jak mam opisać to zdjęcie. Nadal nie mam słów. Pisał bym pewnie, że +18 i tak dalej, ale nie oszukujmy się przecież jest to”… dziecięca”! A że dla dzieci to wstawiam ;)

Pragnę także przedstawić bankomat. Jako, że konta bankowe są w Polsce coraz to popularniejsze i z roku na rok przybywa użytkowników plastikowych kart, to trzeba mieć na względzie fakt, że nie wszędzie kartą zapłacisz. Nie jest to np. realne w ogólnopolskiej sieci sklepów Biedronka. Mimo wszystko dla takich zawiedzionych ludzi, którzy na wejściu widzą napis: Nie ma możliwości płacenia kartą, znajduja się w pobliżu bankomaty. Uradowany człowiek pędzi wręcz do bankomatu, a tam… ściana. Tak w skrócie mozna przedstawić historie tego zdjęcia ;) Btw. Może klient chciał kupić powyższe zdjęcie dla dziecka? ;D

Pozdrawiam, grota.

Tagged with:
 

Komentarza zbędnego to chyba nie potrzebuje, ale nie zamierzam stać bezczynnie. Zastanawiałem się czy zaliczyć to do kategorii „Dlaczego nie iść pod wpływem do pracy”, ale ostatecznie uznałem, że NIE DO WIARY – to Polska piłka może się do tego zaliczyć. 3majcie absurdzik! :)

Tagged with:
 

Witam. Dziś nie o absurdzie, a o temacie na ustach każdego w Sosnowcu i nie tylko.

Malutka półroczna Madzia znikneła podczas spaceru z matką w zeszły wtorek. Od tamtego czasu rodzicie dziewczynki biernie uczestniczyli w poszukiwaniach, udzielali wywiadów, konferencji prasowych – tylko po to aby odnaleźć dziewczynkę.
Wersja wydarzeń była jedna – ktoś śledził matkę, która była na spacerze z dzieckiem. W pewnym momencie ktoś uderzył kobiete w głowę. Ona upadła a dziecka po ocknięciu się matki – juz nie było.

Taka była wersja oficjalna. Wersja, którą poznał świat. Do wczoraj…
W sledztwo zaangazował się popularny i nie oszukujmy się jeden z najlepszych, jak i nie najlepszy Polski detektyw – Krzysztof Rutkowski. Po wielu dochodzeniach i spekulacjach brał pod uwagę wiele możliwości.
Brał pod uwagę winę rodziców, wiec zaproponował im badania wariografem- wykrywaczem kłamstw. Ojciec dziewczynki zgodził się i nie wykazywał zbędnych emocji. Matka nie była ku temu skora… Krzysztof Rutkowski przyznał, że miał wgląd w historię internetową komputera z domu rodziny Madzi. W historii były hasła w stylu: Jak oszukać wariograf, jak okłamac wykrywacz kłamstw. Matka Madzi przyznała się, że to ona odwiedzała te strony. Rutkowski wtedy nabrał juz niemal stu procentowej pewności, że matka ma z tym coś wspólnego. Kiedy wczoraj wieczór, nadszedł czas badania wariografem, matka przełamała się i wyznała detektywowi, że to wszystko jest jej wina. Zabiła dziecko i porzuciła gdzieś nad rzeką w jakiś zaroślach.
„Mamy ten wysoki próg w sypialni. Ja wychodziłam, ona była w kocu, w tym wszystkim – mówi.
- Spadła ci? – pyta obejmujący ją Rutkowski, a kobieta tylko potwierdza kiwając głową: – Nawet nie wiem kiedy. Ten kocyk był śliski.”
Wszystko było juz jasne. Zawiniła matka. Zabrano ją więc aby ukazała gdzie porzuciła ciało dziecka. Kiedy zaprowadziła już ekipę, padła na ziemie i z płaczem mówiła – tu jest moje dziecko. Dalszego dokładniejszego miejsca nie wskazała, bo jak mówi Rutkowski: „Nie miała siły, a my nie mieliśmy sumienia jej przymuszać do dokładnego ukazania ciała.” Znaleziono we wskazanym miejscu zawiniatko. Zawiniatko, którym okazała sie jedynie kurtka. Do tej pory trwa przeszukiwanie terenu.

Taka powyżej historia jest i dzieję się naprawdę. Teoria detektywa Rutkowskiego jest jak najbardziej prawdopodobna, ale mój chory umysł nie obszedł by się bez spekulacji i własnej wersji wydarzeń. Dalszy ciąg tego artykułu to jedynie moje przypuszczenia, więc jeśli nie chcesz czytać dalej – droga wolna.

Uważam, że skoro matka już skłamała wcześniej, to nie będzie miała wewnetrznego pochamowania aby skłamać raz drugi czy też kolejny… Nie wątpię, że kobieta ma coś wspólnego ze zniknieciem dziecka. Ale w takim razie w jakim celu ukrywała smierć dziewczynki skoro był to wypadek? Za nieumysle spowodowanie śmierci dostaje sie wyrok w zawieszeniu. Według mojego rozumowania, chyba lepiej jest dostać zawiasy, niż isć do wiezienia z powodu nieumyślnego spowodowania śmierci, utrudniania śledztwa i składania fałszywych zeznań. Coś mi tu nie pasuje. Uważam, że ta cała szopka – bo szopką to ja nazywam, ze dziecko jest gdzieś w krzakach czy zakopane pod drzewem jest bujda i odwróceniem uwagi od innej waznej sytuacji związanej z mała Madzią. Od rana trwa przeszukiwanie terenu, który wskazała matka w celu znalezienia ciala dziewczynki. Wszystkie organy więc skupiają się na tym aby znalesć ciało. Czemu? Bo tak powiedziała matka, która robiła media w konia ponad tydzień. Ta cała jak już wspomniałem szopka matki z ograniczeniem sie do jednego terenu to wg. mnie bujda. Wszyscy zajmuja się przeszukaniem tylko danego kawalka terenu, a porywacz (bądź ktokolwiek inny z dzieckiem) swobodnie chodzi po mieście, wywozi je za granicę, rejestruje pod innym nazwiskiem itd. To akurat jest juz moim wymysłem. Ale coś czuję i przewiduję, ze dziecka na wskazanym przez matke terenie – nie znajdą. Biore pod uwagę, że matka odegrała scenkę, że tam jest jej dziecko, aby wszyscy skupili się na danym miejscu, a co za tym idzie ograniczyli kontrole na granicach itd., więc podsumowując: Wg. mnie nie znajda dziecka we wskazanym przez matkę terenie, a w czasie kiedy wszyscy sie skupiaja tylko na fragmencie terenu, dziecko jest juz dawno poza tym wyznaczonym polu. Być może moja teoria jest chora, ale tak to rozumuję. Skoro wszyscy sa w jednym miejscu to w innych ich nie ma. A pewnie o to chodzilo matce. Aby ułatwić swobode działań ‘kogoś’ z Madzią na innym terenie.
Trochę się rozpisałem, ale chciałem się podzielić ze swiatem moim sposobem myslenia ;) Nie ograniczajmy się tylko do jednego terenu wskazanego przez matkę, która już nie raz kłamała. Skupmy sie tez ma innych obszarach miasta/kraju. Bo kiedy wszyscy patrzą się w jedna stronę, to nie zauważaja tego, że to co powinni znaleść jest po stronie drugiej.

Ciekawe czy Rutkowski miał rację. Jeśli dziecko się nie znajdzie na danym terenie, to mój sposób myslenia jednak nie jest taki zly! ;)

Pozdrawiam.

Tagged with: